sobota, 12 lipca 2014

Dzieci i ryby ...... czyli Morskie ATC+woda

Sporą część dzieciństwa spędziłam na Półwyspie Helskim - były to czasy, kiedy nadmorskie mieściny tętniły światowym życiem przez dwa miesiące w roku, a potem życie zwalniało. Na podwórkach suszyły się sieci, naprawiane przez kolejne pokolenia rybaków, a w nocy wypływano na węgorze, potężne jak ramię kulturysty, które wędziły się w przydomowych wędzarniach (mniam!). Pamiętam zimę, kiedy Bałtyk skuło lodem i potężny sztorm, a po nim wielkie lodowe odłamy tworzyły fantastyczne kształty na brzegu. Piasek był twardy jak beton - a dzieciaki zadowolone :) Podczas mgły wyły monotonnie buczki ostrzegające, a my wygniataliśmy korytarze i pokoje w trawie morskiej - nikt nie był w stanie nas znaleźć (jedynie czasami pocięte tą trawą do krwi palce były mniej sympatycznym wspomnieniem po tych zabawach - ale co tam). Było cudnie.
I też z dzieciństwa pamiętam rozkoszny cytacik, którym uciszano niesforną dzieciarnię - mającą zawsze swoje zdanie na każdy temat :) "Dzieci i ryby głosu nie mają". Stąd przewrotnie wykorzystałam je na moich ATC. Grafika to fragment darmowej czołówki do ozdabiania blogów - wydrukowałam ją na lnianej tkaninie, napis tak samo. Dzięki temu kontury straciły lekko na ostrości (przez splot) - potem nałożyłam media do dekupażu, powcierałam pastę i farbę akrylową, poprzecierałam wodą i benzyną ekstrakcyjną i powstało coś takiego:





















Nawet czcionka nawiązuje do tematu ATC bo nazywa się Posejdon. :) Również na każdym ATC inaczej nakładałam media - na jednym miękką szmatką, na drugim chusteczką higieniczną - co spowodowało też inną fakturę (widać pod światło - pewnie teraz rasowe dekupażystki i dekupażyści mają zgrozę w oczach widząc taką profanację tej szlachetnej techniki - ale ja lubię eksperymentować :))
Mam nadzieję, że ta dość przewrotna interpretacja tematu morskiego spodoba się mojej wymiankowej parze. :)

a skoro powiało morską bryzą, to te dwa ATC zgłaszam do:


wyzwanie: # 107 Sea Stories

i na kolorystyczne wyzwanie  Craftowego Ogródka:



piątek, 11 lipca 2014

Ślubne love pastelowe

Wszystko zaczęło się od zachwytu nad pewnym zdjęciem - dla mnie cudne wręcz, aczkolwiek reszta populacji nie musi się ze mną zgadzać. Stąd, będąc w tym zachwycie, postanowiłam popełnić kartkę ślubną, na której centralne miejsce zajmie właśnie to zdjęcie. Kartka powędruje do koleżanki i mam nadzieję, że się jej spodoba.










dwa ostatnie zdjęcia usiłują udowodnić, że kartka posiada błyszczące elementy, bo bez lampy błyskowej słabo to widać :))), a chcę ją zgłosić na :





oraz na wyzwanie TIC TAC TOE:  brads, flowers, pink
 Crafting for all seasons - TIC TAC TOE

favourite color combination: pink, white, green

oraz do 123 scrapuj i Ty : napis, tiul lub gaza, półperełki


i dorzucę się do 



czwartek, 10 lipca 2014

Miłość, herbata i kalosze

Za oknem letnia ulewa. Na stole zakładka dla miłośniczki herbaty i pracy w ogrodzie z pięknym i jedynie słusznym cytatem :))).  Przyda się do zaznaczania w książkach o ogrodach. Przyjaciółka ma piękny, wypielęgnowany ogród, w którym fantastycznie jest usiąść wieczorem z kubkiem owocowej herbaty i posłuchać co w trawie piszczy......







Na dworze słońce schowało się za chmury, a ja nie chciałam używać lampy błyskowej - myślę że tak kolory najbardziej odpowiadają oryginałowi - który jest w bardzo delikatnym różu, zieleni i bieli.
Zakładka powędruje na wyzwania :)

The Shabby Tea Room - Polka Dot Love

są na niej motyle, napis i kolor zielony (bardzo jasny na wstążeczce i inne odcienie na papierze)
to zgłaszam również do Skarbnicy Pomysłów


i



wtorek, 8 lipca 2014

Motyle we fioletach

Kiedyś zakupiłam sobie zestaw papierów KaiserCraft w odcieniach różu i fioletu. Raz wykorzystałam go do zrobienia kartki i tak sobie leżał, aż pojawiło się wyzwanie w Diabelskim Młynie i Kartkowym ABC. A przy okazji mam już gotową karteczkę urodzinową :)
Baza to papier UHK do tuszowania, motyle z KaiserCraft, róża z tiulu, wstążeczka vintage.






kartkę zgłaszam na wyzwanie

i na wyzwanie 



Ogrody Paryża czyli drugie życie słoiczka

Pierwszy etap urlopu już za mną - góry, rzeka, nawet piaszczysta miniplaża. I świetne towarzystwo. Było cudnie. Ale niestety trzeba było wracać :(.  I cóż zachciało mi się spróbować czegoś nowego. Kiedyś próbowałam decoupage'u - ale w używałam lakieru jednoskładnikowego lub pękającej farby. Teraz postanowiłam wypróbować dwa składniki i  do tego na grube spękania :) ha - poszłam na całość. To co powstało to totalny eksperyment - bo do tego jeszcze byłam niecierpliwa i oczywiście wspomogłam się suszarką :))) .
Baza to sympatyczny, mały słoiczek (po bardzo pysznej rzeczy). Stał taki samotny na suszarce, więc postanowiłam podarować mu drugie życie (większość moich słoików kończy jako kubełek na wodę lub rozpuszczalnik - ale nie ten). Znalazłam resztki papieru z widokami z Paryża i napisem "Jardins de Paris", przygotowałam dwuskładnikowe medium, pastę postarzającą, benzynę ekstrakcyjną, szmatki, pędzle, ręcznik papierowy, białą farbę akrylową, gazetę i zaczęło się. Spękania wyszły tłuściutkie i duże - jestem zadowolona, bo już wiem, że skorzystam z tego zestawu do odnowienia wizerunku mebli - szukałam czegoś co da bardzo wyraziste spękania, bo wiadomo, że na meblu musi być konkretnie widoczne.A potem zaczęłam eksperymentować dalej - oto efekty:



dokonałam również kolejnego eksperymentu - pierwszy raz zrobiłam własnoręcznie  wszystkie papierowe kwiatki, które są wykorzystane do dekoracji. Oprócz tego dodałam dwie róże z tiulu, które "doprawiłam" białym akrylem + piękne metalowe nożyczki z Retro Kraft Shop.



Kwiatki zrobiłam dzięki odnalezionym wykrojonym różnego kształtu kwiatkom, które zapewne kiedyś jakaś dobra dusza mi podesłała w ramach wymianki - w końcu doczekały się użytkowania. Niestety - zdjęcia są słabe kolorystycznie. Kwiatki ( w oryginale delikatnie kremowe) postarzyłam pastą i roztarłam benzyną ekstrakcyjną i pogniotłam.  Tak samo zabarwiłam białą wstążeczkę vintage widoczną przy kwiatach. Potem naturalny sznurek, parę listków i metalowy kluczyk na wieczku - też z Retro Kraft Shop.









czegoś mi jednak przy tym kwiatku brakowało .... najpierw myślałam o motylu - ale potem znalazłam ostatnią ażurową ważkę, która zamieszkała w paryskim ogrodzie :) Myślę, że był to dobry wybór. Do zdjęcia wstawiłam słoiczek w bujny bluszcz, który rośnie sobie na balkonie i chyba choć trochę wyszło jak w ogrodzie :)







a skoro ogród - to i kluczyk do furtki ......



a tu trochę historii tworzenia :)))


i .... wreszcie koniec :)
Słoiczek powędruje do Retro Kraft Shop - Wasze Retro Prace,
 i oczywiście: